sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 4

Obudził mnie deszcz obijający się o dachówki domu. Otworzyłam oczy. Byłam nieco zmieszana kiedy poczułam, że leżę na miękkim materacu. Odetchnęłam z ulgą. Stwierdziłam, że to co się działo było tylko i wyłącznie snem, wytworem mojej wyobraźni. Jednak to nie była prawda. Szerzej otworzyłam oczy, po czym usiadłam na łóżku. Rozglądnęłam się dookoła. Niestety to nie była moja zielona, jasna sypialnia. Był to pokój o ciemnych ścianach. Na przeciwko łóżka mieściły się jasne drzwi. Przypominając co stało się kilka, może trochę więcej godzin temu wstrzymałam oddech. Moją głowę zaprzątały różne myśli. Pierwszą z nich była ta, że muszę się stąd wydostać. Swoje nogi postawiłam na zimnych panelach. Podeszłam szybko do okna i wyjrzałam przez nie. Padało, nadal padało. Wyglądało na to, że jest już późno, ponieważ było ciemno a poza tym uliczne lampy już nawet nie mrugały. Odwróciłam się w stronę jasnych drzwi, ruszyłam w ich stronę i pociągnęłam za klamkę. Otworzyły się. Cicho prychnęłam pod nosem, po czym wyszłam z pomieszczenia. Znalazłam się na ciemnym, długim korytarzu. Już po chwili zauważyłam schody. Ostrożnie zaczęłam schodzić w dół. Kiedy cicho zeszłam z ostatniego schodka zauważyłam przed sobą ciemne, mahoniowe drzwi. Od razu przypomniałam sobie, że to właśnie nimi tutaj wchodziłam. Rzuciłam się w ich stronę, po czym po raz kolejny pociągnąłem na klamkę.
-Zamknięte.-Powiedziałam cicho, pod nosem.
Odwróciłam się w przeciwną stronę drzwi  wyjściowych. Na moją twarz wkradł się szeroki uśmiech, kiedy to ujrzałam taras. Oznaczało to, że musi być na nie wyjście. Rozejrzałam się dookoła, po czym zobaczyłam upragnione, szklane wyjście na taras. Jednak moje szczęście nie trwało długo, ponieważ kiedy postawiłam jeden krok w przód, poczułam jak silna dłoń łapie mój cienki nadgarstek. "No tak, to Jego dom."-Pomyślałam tylko, po czym odwróciłam się o 360 stopni. Zamiast Mulata ujrzałam chłopaka, o szaro-niebieskich tęczówkach i ciemnych włosach. Na jego ramionach widniały kolorowe tatuaże. Był dość wysokim chłopakiem. Dopiero po chwili go sobie przypomniałam. To właśnie on, w szkole powiedział coś Mulatowi na ucho. Wtedy, w myślach dziękowałam mu, że miał jakąś sprawę do ciemnookiego.
-Kim jesteś i co tutaj robisz?- Zapytał ostro, a do moich uszu dopiero po chwili doszły Jego słowa. Mój i tak wysoki strach wzrósł jeszcze bardziej.
-J...J...J...a...a- Zaczęłam się jąkać. To nie było nic nowego.
-Odpowiedz!- Wrzasnął do mnie chłopak. Ja jednak nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ przerwał mi Mulat wchodzący do korytarza.
-Siema Louis.- Szatyn widząc ciemnowłosego chłopaka szeroko się uśmiechnął, puścił mój nadgarstek i przywitał się z nim przyjacielskim uściskiem dłoni. Brunet spojrzał na mnie kontem oka.
-Zayn, kim ona jest?- Niejaki Louis skinął na mnie głową. Mój "porywacz" na Jego słowa szeroko się uśmiechnął.
Spojrzałam na swoje stopy, unikając wzroku któregokolwiek z nich. Nagle poczułam silną dłoń, która zaczęła owijać się wokół mojej talii. Podniosłam głowę do góry. Okazał się to niejaki Zayn- mój "porywacz".
-Następna?-Po raz kolejny zapytał szatyn, na co ja wzdrygnęłam.
Nie rozumiałam o co chodzi i nie wiem dlaczego właśnie tak zareagowałam na słowa niejakiego Louis'a. Zayn tylko się zaśmiał.
-Stary, spokojnie. Przecież wiesz jak zawsze jest.
-Tak wiem Zayn, dlatego też tym razem także się nie będę do tego wtrącał.-Chłopak wyminął mnie oraz Zayn'a, po czym poszedł schodami na górę.
-To dobre posunięcie.- Krzyknął do niego na odchodne.
Zaczęłam próbować wyrwać się z silnego uścisku bruneta. Kiedy byłam już blisko ucieczki chłopak przygwoździł mnie do ściany. Zaczęłam kręcić się na wszystkie boki jednak Zayn nie odpuszczał.
-Katherine...-Powiedział namiętnym głosem, na co jeszcze bardziej przylgnęłam do ściany. Bałam się. Po prostu bałam się.-Nie masz się czego bać, kochanie. To tylko mały znaczek.
W tym momencie uświadomiłam sobie kim był i co chciał zrobić. Należał do gangu. Był gangsterem. Nie dziwię się, że bałam się go. Miałam do tego całkowite prawo. Co chciał zrobić? On chciał mnie naznaczyć. Już po raz drugi spotykam się z taką sytuacją. Jednak zawsze dziewczyny, które zostawały naznaczone chciały tego. Ja byłam ich kompletnym przeciwieństwem. Nie należałam do nikogo innego jak do siebie samej. Nie byłam czyjąś własnością. Po chwili zorientowałam się, że usta chłopaka są zdecydowanie za blisko mojej szyi. Musiałam coś natychmiast zrobić. Zjechałam po ścianie na dół, po czym usiadłam na podłogę i skuliłam się. Chłopak spojrzał na mnie z góry, po czym gardłowo się zaśmiał. Nagle poczułam ból, który przedzierał moją głowę. Spojrzałam w górę. Mulat ciągnął mnie za moje, ciemne włosy. Wyglądało na to, że nie ma on żadnych granic. Aby zaprzestać bólowi szybko się podniosłam.
-Bardzo dobrze, księżniczko. Wydaje mi się, że będzie nam się dobrze pracowało. Szeroko się uśmiechnął. Brunetowi podobała mu się moja po słuszność.
-P..Pro...sze... N.. Nie rób t...tego.- Ten zaś przyłożył palec wskazujący do moich ust i wypowiedział bezgłośne: "Cii".
Po krótkiej chwili chłopak przysunął się do mojej szyi i zaczął obdarowywać ją mokrymi pocałunkami, jednak już po kilku sekundach wessał moją skórę, na co z moich ust wyrwał się cichy jęk. Oderwał się od mojej szyi i dmuchnął w nią zimnym powietrzem. Przyłożyłam dłoń, do piekącego miejsca.
-Teraz jesteś całkowicie moja.
-Nie, nie jestem Twoja. Należę do samej siebie. Moje serce, mój mózg. To wszystko jest moje, a Ty nie masz prawa sobie mnie przywłaszczać. Nie jestem rzeczą. Jestem człowiekiem, który się rodz, żyje i umiera, jak każdy inny. Taka jest kolej rzeczy, a Ty tego nie zmienisz!- Zdobyłam się na odwagę i wykrzyknęłam mu ostatnie słowa prosto w twarz. Ten spojrzał na mnie morderczym wzrokiem na co mój strach ponownie powrócił.
-Uświadom sobie, że teraz Ty od duszy po ciało należysz do mnie. Zapamiętaj to sobie.- Przerwał na chwilę, ponieważ odwrócił się w stronę wiszącego zegara.-Jest 1 w nocy. Wracaj na górę. Jutro czeka Cię ciężki dzień w szkole, kochanie.
Na jego słowa wytrzeszczyłam oczy. Po pierwsze jakie "idź na górę"? A po drugie, "kochanie"?
-Możesz mi podać adres ulicy na której się znajduję?- Mulat pokręcił przecząco głową.- No, ale muszę zadzwonić do rodziców żeby po mnie przyjechali.
-Już to załatwiłem. Pozwoliłem sobie skorzystać z Twojego telefonu. Wysłałem wiadomość do nich, że będziesz nocowała u swojego przyjaciela.-Przełknęłam ślinę.
-Ale... ale... Ja... nie.. nie... mogę...
-Możesz.- Powiedział ostrym głosem.-Wracaj na górę. Teraz.- Wskazał palcem na schody na co ja szybko poszłam do pomieszczenia, z którego dopiero parę naście minut temu się wydostałam. Byłam zbyt posłuszna i wiedziałam, że muszę to w sobie zmienić. Weszłam do środka, po czym usiadłam na łóżku. Czułam, że tej nocy się nie wyśpię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O YEAH! Przybywam z nowym rozdziałem : ) 
Zapraszam do czytania i komentowania : )

-Zouis 


piątek, 4 kwietnia 2014

Hello :D

Hej!

Hej Moi Kochani ;**** Rozdział pojawi się już jutro : P Mam nadzieję, że będzie się Wam podobał ; )
Huuh 
A tak w ogóle to jak samopoczucie przed świętami? Hmm... ? Jeszcze niecałe dwa tygodnie i wole ; )
C I E S Z Y M Y  !
O Yeah! 
Co mogę Wam jeszcze tu powiedzieć ;p Zapraszam na Blogi, które poleciłam : ) Ręczę za nie Naprawdę są świetne. Może, co prawda fani Harry'ego nie znajdą tam nic takiego... no, ale cóż niestety nie czytam o nim opowiadań. Psieplaszam ;* 
Zapraszam na Ask'a, tam możecie zadawać pytania do bohaterów oraz samej Autorki czyli mnie ; ) 
Ach no i najważniejsze! 
C Z Y T A S Z = K O M E N T U J E S Z ! 
(Dotyczy wszystkich rozdziałów. Nie tylko ostatniego!) 



-Zouis 

niedziela, 30 marca 2014

Czytam :)

Czytam je:

  1. http://zapsuta-dusza.blogspot.com/ -(Zakończony) -Louis
  2. http://fanfiction-blackjack.blogspot.com/ -Zayn
  3. http://until-i-am-breathing-i-hope.blogspot.com/ -Zayn
  4. http://used-fanfiction.blogspot.com/ -Zayn
  5. http://walka-z-losem.blogspot.com/ -Zayn
  6. http://amnesia1d-ff.blogspot.com/ -Louis
  7. http://it-makes-no-sense-to-live-in-sorrow.blogspot.com/  (Zawieszony) -Zayn
  8. http://bad-night-fanfiction.blogspot.com/ -Zayn 
  9. http://opowiadanieoonedirection1dlove.blogspot.com/ -Niall, Harry (NIE BROMANCE)
  10. http://remember-when-i-cry.blogspot.com/ -Zayn
  11. http://niall-prezydent-my-imagin.blogspot.com/ -Niall
  12. http://louis-tomlinson-dark.blogspot.com/ -Louis
  13. http://donttrytomakemesta.blogspot.com/ -Zayn
  14. http://escape-zaynmalik.blogspot.com/ -Zayn
  15. http://chocolate-iris-fanfiction.blogspot.com/ -Zayn
  16. http://zaynmalik-bb-fanfiction.blogspot.com/ -Zayn
  17. http://furious-fanfiction.blogspot.com/ -Louis
  18. http://i-lost-my-direction.blogspot.com/ -Zayn
  19. http://be-yourself-story.blogspot.com/  (Zawieszony) -Dwa Opowiadania : ) 
  20. http://warning-you.blogspot.com/ -Zayn, Harry (Nie Bromance)
  21. http://in-the-cage-malik.blogspot.com/ -Zayn
  22. http://kimmiisweet.blogspot.com/  (Zawieszony) -Zayn
  23. http://loovelorn.blogspot.com/  (Zawieszony) - Zayn
  24. http://love-and-do-not-die.blogspot.com/  (Zawieszony) -Louis
  25. http://this-bloodless-battle.blogspot.com/ -Louis
  26. http://uncivil-ann-fanfiction.blogspot.com/ -Louis
  27. http://youngloovers.blogspot.com/ -Zayn
  28. http://this-is-not-i.blogspot.com/ -Zayn
  29. http://1d-never-give-up.blogspot.com/ -Zayn, Harry, Niall
  30. http://wyscig-smierci.blogspot.com/ -Niall
  31. http://cold-fanfiction.blogspot.com/ (Cz. 1) -Zayn
  32. http://chills-fanfiction.blogspot.com/ (Cz. 2) -Zayn
  33. http://frostbite-fanfiction.blogspot.com/ (Cz. 3) -Zayn
  34. http://monsters-inside-him.blogspot.com/ -Zayn
  35. http://nosmilenolove.blogspot.com/ -Louis
  36. http://nosmilenolove.blogspot.com/ -Zayn
  37. http://www.rockmezayn.blogspot.com/ (Zakończony) -Zayn
  38. http://www.wattpad.com/story/3051660-incomprehensible-zayn-malik (Wattpad, Angielski) -Zayn
Więc pozbierałam blogi z obserwowanych oraz zakładki (Oczywiście tylko niektóre) Jest tego dość Dużoo xD Jeżeli zaglądniecie do któregoś z nich to może się Wam spodoba <333 

Ostatnia Aktualizacja: 30.03.2014 

-Zouis <3

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 3

To mój koniec. To mój cholerny koniec. Sama nie wiem dlaczego tak bardzo się bałam. Może dlatego,  że Mulat zrobił na mnie takie a nie inne wrażenie. Co czułam? Na pewno strach. To uczucie dominowało w moim sercu jak i w mózgu. Siedziałam w samochodzie chłopaka. Nie odważałam się ani odrobinę poruszyć. Z jednej strony bardzo się bałam jednak gdzieś w środku siebie aż gotowałam się ze złości. Już sama gubiłam się we własnych uczuciach. Kontem oka patrzyłam na chłopaka. Właśnie pakowałam moje zakupy do bagażnika. To był dobry moment na ucieczkę. Pociągnęłam za klamkę. Byłam w szoku, kiedy był otwarty. Oznaczało to, że chłopak musiał nie pomyśleć iż będę chciała uciec. Przełknęłam ślinę i otworzyłam drzwi. Wyłoniłam swoją głowę z samochodu. Nadal padał deszcz. Wyszłam, po czym nie zamykając drzwi zaczęłam biec w stronę domu. Kiedy już byłam dość daleko zwolniłam tempo. W końcu już powoli szłam. Niespodziewanie usłyszałam za sobą jakich szelest. Na chwilę przystanęłam. Nie odwracałam się. Nagle poczułam na swojej talii jakieś duże dłonie. Wzdrygnęłam. Mój strach powrócił. Wiedziałam, że jest to czas aby się odwrócić. Bałam się, że zobaczę tam wysokiego Mulata o kawowych oczach. Na chwilę przymknęłam swoje powieki, po czym głośno przełknęłam ślinę. Otworzyłam je i szybko się odwróciłam. Tak jak się spodziewałam stał przede mną chłopak od którego właściwie paręnaście minut temu uciekłam. Ten tylko spojrzał na mnie.
-Ode mnie się nie ucieka.- Powiedział tylko, na co przez moje plecy przeszedł dreszcz.
-Zostaw mnie.
-Ależ nie mam takiego zamiaru.
Spojrzałam na chłopaka, ten zaś po raz kolejny przerzucił mnie sobie przez ramię. Nie byłam przecież jakąś zabawką aby mnie tak traktować. Jak dla mnie to była lekka przesada. Biłam go pięściami ile miałam sił. Jednak na nim to jakoś nie zrobiło wrażenia. Zachowywał się tak jakby był ze stali. Po prostu nic go nie ruszało. "Zaniósł" mnie do swojego czarnego Bentley'a po raz kolejny. Wepchnął mnie do środka i zamknął drzwi. Spróbowałam je otworzyć, ale były zamknięte. No tak nie był taki głupi aby popełnić ten sam błąd po raz kolejny. Po kilku sekundach ciemnooki siedział już na miejscu kierowcy. Odchrząknął i położył swoje dłonie na kierownicy. Zapadła cisza. Wpatrywałam się w okno, obserwowałam jak deszcz obija się o maskę samochodu.
-To gdzie jedziemy, kotku?- Chłopak przerwał ciszę.
Ja jednak ja nie zwracałam na to uwagi. Dlaczego? Po prostu w środku mnie już się gotowało. Mulat nie dość, że zmusił mnie do przebywania w jego aucie to jeszcze nazywał mnie kotkiem. Po pierwsze nie znałam go, a po drugie panicznie się o bałam. Spojrzałam na niego ze złością wypisaną na twarzy. Jego usta wykrzywione były w cwaniackim uśmieszku. Wyglądał na bardzo pewnego siebie, a ja tego uczucia najbardziej nie lubiłam. Może dlatego, że nigdy nie potrafiłam być pewna, czegokolwiek.
-Nie nazywaj mnie tak!- Krzyknęłam do chłopaka.
-Jak, kocie?
-Nie nazywaj mnie kotkiem!- Po raz kolejny na niego krzyczałam. Nie mogłam się opanować.
Chłopak jakoś się nie przejął moimi słowami, włożył kluczyki do stacyjki i odpalił Bentley'a. Nieco zdezorientowana głośno przełknęłam ślinę. Chłopak zaczął jechać w przeciwną stronę mojego domu. Strach coraz bardziej się nasilał. Bałam się zapytać go o to gdzie jedziemy. Dlatego też odwróciłam głowę w stronę okna. Musiałam zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Wiedziałam, że kiedy będę uciekać ta wiedza będzie mi wręcz bardzo potrzebna  Po jakoś 30 minutach stanęliśmy przed dużą willą. Spojrzałam przed siebie. Złapałam za klamkę, jednak drzwi nawet nie drgnęły. Mulat wyszedł z samochodu. Czekałam tylko na to aż otworzy drzwi. Kiedy już wykonał tą czynność ja wręcz prawie wybiegłam z pojazdu. Dlaczego prawie? Ponieważ chłopak w ostatniej chwili złapał mnie za nadgarstek. Zaczął ciągnąć mnie w stronę wejściowych drzwi. Nie miałam zamiaru tam iść. Mój strach rósł z sekundy na sekundę. Po krótkiej chwili uświadomiłam sobie, że z tym chłopakiem nie wygram, dlatego poddałam się. Mulatowi chyba wyszło to na rękę, ponieważ uśmiechnął się cwaniacko i znów zaczął iść w stronę domu.Po dosłownie minucie stałam już w ogromnej willi, która jak przypuszczam należała do Mulata. Chłopak zamknął za sobą drzwi, przekręcając klucz w zamku. W moje oczy od razu rzucił się dość duży salon. Stałam przed drzwiami. Nie miałam zamiaru się ruszyć. Usiadłam pod drzwiami. Ciemnooki podszedł i ukucnął obok mnie. Byłam przerażona.
-Co ja tu robię?- Zdobyłam się na odwagę i zapytałam go.
-Jak widzę to siedzisz pod drzwiami.- Skomentował tylko i poszedł gdzieś schodami na górę.
Chciałam tylko wrócić do domu. To było moje jedyne marzenie w tej chwili. Żadne inne się nie liczyło. Nie wiedziałam, która jest godzina, ale byłam bardzo zmęczona. Moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. W końcu przed oczami zrobiło mi się ciemno, a ja siedząc pod drzwiami domu ciemnookiego Mulata odeszłam w Krainę Morfeusza.
~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~
Hej : ) Jak dla mnie to rozdział mi nie wyszedł ; ( I Przepraszam, że taki krótki, ale kiedy go pisałam już na prawdę byłam zmęczona więc wiecie : ( Proszę o Waszą Opinię ; p Czytaj i Komentuj c: Nie Zapomnijcie o zmianie Czasu Robaczki xD Czas spać godzinę Krócej : ( Łee... Szkoda. Już się przyzwyczaiłam. No cóż... Taka kolej rzeczy : ) No więc jeszcze raz zapraszam do Czytania i Komentowania, a teraz na Dobranoc Lou xD 
♥ ♥ ♥ Kocham Was i Branoocki  ♥ ♥ ♥  


-Zouis <3 


piątek, 28 marca 2014

Już Jutro

! ! !

Hej <3 Już jutro nowy rozdział :33 A dziś zapraszam do komentowania 2 Rozdziału ;)

-Zouis <3 

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 2

Lekcje minęły mi zaskakująco szybko. Oczywiście po tym jak wpadłam w Mulata do nikogo się nie odzywałam. No cóż taka była moja natura. Strach- To właśnie on ogarnął moje ciało. Gdy zauważyłam czarnowłosego chłopaka omijałam go jak tylko mogłam. Można powiedzieć, że wręcz  ,,przytulałam" się do szafek, a on tego jakoś nie zauważał. Mogę się założyć, że ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę, która wyszła ze szpitala psychiatrycznego. Nie dziwię się. Musiałam wyglądać naprawdę źle: wręcz wtulona w szkolne szafki, oczy w strachu i nieco podkurczona sylwetka. Włożyłam ostatnią książkę do torby, po czym zamknęłam szafkę z numerem 153 i pokierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Wyszłam z ceglanego budynku, po czym spojrzałam na telefon. Nic. Żadnych wiadomości. Spojrzałam na szkolny parking gdzie czekał już na mnie Olivier. Na mojej twarzy pojawił się sztuczny uśmiech. Podeszłam do samochodu, po czym go otworzyłam i wsiadłam do środka. Mój brat przywitał mnie szerokim, szczerym uśmiechem.
-Cześć Mała! Jak tam pierwszy dzień w szkole?- Wiedziałam, że mu mogę powiedzieć wszystko, ale tą sprawę wolałam zachować dla siebie. Uniosłam jeden kącik ust do góry.
-Wiesz... Tak jak zawsze. Wiesz dokładnie, że pierwszy dzień zawsze jest najgorszy.
-Poznałaś kogoś?- Uniósł jedną brew do góry.
-Nie, jeszcze nie. Jednak mam zamiar jutro kogoś poznać. Trzymaj za mnie kciuki.- Moje słowa były po części prawdą, ponieważ następnego dnia miałam zamiar kogoś poznać i nie powinien mi przeszkodzić nawet ciemnooki Mulat.
-A chłopaka?- Szturchnął mnie w ramię, po czym odpalił samochód. Na jego słowa wywróciłam teatralnie oczami.
-Nie.- Szybko mu odpowiedziałam, po czym zapięłam pasy. Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Olivier był skupiony na drodze, a ja wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Nagle do przyjemną, dla mojego ucha przerwał brat.
-Katie, jutro będziesz musiała pójść do szkoły z buta.- Nieco zaskoczona odwróciłam głowę w jego stronę.
-Mogę wiedzieć dlaczego?- Zapytałam nieco niepewnym głosem. Wiedziałam, że oznacza to niebezpieczeństwo na natknięcie się kogoś ze szkoły.
-Po prostu muszę coś załatwić.- Szybko mi odpowiedział, przez co zakończył naszą krótką rozmowę a raczej pogawędkę. Po kilku minutach samochód zatrzymał się na podjeździe. Odpięłam pasy, zabrałam swoją torebkę i szybko wyparowałam z pojazdu. Szybko pognałam do domu, ponieważ zaczęło kropić. Oznaczało to, że będzie padać. Weszłam do domu, po czym na korytarzu zdjęłam trampki i weszłam do kuchni. Była tam tylko mama, która coś gotowała. Zrobiłam, sztuczny, już wyćwiczony uśmiech i podeszłam do niej.
-Hej mamo!- Rzuciłam na przywitanie, po czym ucałowałam ją w policzek.
-Cześć Katie. Jak tam było?- Jak zwykle to samo pytanie. Czasami zastanawiałam się czy nie mają czegoś innego w zanadrzu.
-Tak jak w pierwszy dzień szkoły.
-Poznałaś kogoś?
-Nie. Jeszcze nie.- Uniosłam jeden kącik ust do góry. -Kiedy będzie obiad?- Zapytałam, po czym wyciągnęłam z lodówki sok jabłkowy.
-Za jakąś godzinkę. Przepraszam, że tak późno, ale miałam dzisiaj ręce pełne roboty.
-Nic nie szkodzi. Idę do siebie.- Zabrałam sok i zaczęłam kierować się na górę. Szłam powoli, kiedy to prawie nie wpadł we mnie Olivier.-Uważaj!- On tylko szeroko się uśmiechnął, po czym poszedł do kuchni. Wgramoliłam się z torbą i sokiem do pokoju. Karton z sokiem położyłam na szafeczce obok łóżka, a torbę na podłogę. Z szafy na ubrania wyciągnęłam krótkie spodenki i jakiś T-shirt. Kiedy go ubrałam zauważyłam, że jest dość, dość za duży. Po chwili na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Okazało się, że jest to bluzka mojego brata. Wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego. Cicho parsknęłam śmiechem, po czym podeszłam do okna. Oparłam się o jasny parapet i patrzyłam jak coraz bardziej pada deszcz. Cicho westchnęłam wiedząc, że jutro będzie podobna pogoda. Wzięłam laptopa, po czym usiadłam na wygodnym łóżku. Włączyłam go, po czym weszłam na facebook'a i twitter'a. Oczywiście nic się nie działo. Tak jak zawsze. Po krótkiej chwili bezczynnego wpatrywania się w ekran usłyszałam głos mamy. Wołała mnie na obiad. Szyb ko wyłączyłam urządzenie, po czym zeszłam na dół. Tata i Olivier siedzieli już przy stole i zajadali się pierwszym daniem. Moje miejsce mieściło się obok Olivier'a. Podeszłam do stołu, po czym zaczęłam jeść. Co prawda może i rodzice ciągle byli zabiegani, ale posiłek jedliśmy razem. Zaczęłam jeść. Panowała cisza, którą przerwał tylko brzdęk sztućców obijających się o talerze.
-Jak tam było w szkole?- Tym razem zapytał się mnie tata.
-Tak było dobrze i proszę Cię nie pytaj mnie czy kogoś poznałam, bo jeszcze tego nie zrobiłam. -Tata odpuścił i właśnie za to go kochałam. Znowu nastała ta dziwna cisza. To nie chodziło o to, że nie mamy wspólnych tematów tylko oto, że żadne z nas nie wiedziało jak zacząć rozmowę.
Po długim, cichym obiedzie wróciłam na górę. Spojrzałam na okno. Na zewnątrz nadal padało. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Nie była to pora na pójście spać, dlatego też przepakowałam książki na jutrzejszy dzień. Po krótkiej chwili siedzenia na łóżku usłyszałam głos taty, który zwoływał mnie na dół. Szybko zbiegłam do salonu, gdzie przebywał ojciec.
-Tak?- Szybko zapytałam.
-Pójdziesz do sklepu? Olivier gdzieś pognał. Mama jest zajęta, a ja pot...- Nie dałam mu dokończyć.
-Jasne, że pójdę i tak się nudzę. Co mam kupić?- Uniosłam jedną brew do góry, po czym lekko się uśmiechnęłam.
-Pieniądze i kartka są w kuchni. Ubierz coś na siebie, bo jest zimno!- Krzyknął jeszcze do mnie kiedy już wchodziłam do kuchni. Zabrałam pieniądze i poszłam korytarzem, po drodze ubierając trampki. Zabrałam swoją bejsbolówkę a do kieszeni wsadziłam pieniądze wraz z kartką. Stwierdziłam, że nie będę się przebierać. W końcu sklep miałam zaraz za rogiem. Szybko wyszłam z domu i biegiem pognałam w stronę supermarketu. Kiedy tylko weszłam do środka od razu zaczęłam zbierać wszystkie produkty, które były na kartce, zapisanej przez mamę. Została mi ostatnia rzecz. Oczywiście jak na złość okazało się, że nie ma jej w tym sklepie. Jednak ekspedientka była tak przemiła, że pokierowała mnie na następną ulicę gdzie na pewno znajdował się szpinak. Tak to właśnie go nie było. Zapłaciłam za zakupy, po czym wyszłam z budynku. Pokierowałam się na ulicę, którą podała mi sprzedawczyni. Dość szybkim krokiem aby tak bardzo nie zmoknąć szłam chodnikiem. Spojrzałam do góry. Jak na razie nie zapowiadało się na to, że przestanie padać. Nagle obok mnie zaczął zwalniać czarny Bentley. Co prawda jestem dziewczyną, ale znam się na samochodach. Dzięki komu? No oczywiście, że mojemu braciszkowi.  Nieco zaskoczona przyśpieszyłam kroku, samochód także przyśpieszył. To było naprawdę dziwne. Nagle szyba pojazdu poszła w dół, a ja w niej zobaczyłam Mulata, którego próbowałam go omijać. Spojrzałam zaskoczona w jego stronę. Uniosłam jedną brew do góry.
-Gdzie się wybierasz, kotku?- Zapytał mnie, na co ja cicho się zaśmiałam, ale po chwili spoważniałam.
-Nie Twoja sprawa.- Znów zaczęłam iść w stronę sklepu. Miałam nadzieję, że pojechał już w swoją stronę jednak on nie odpuścił. Nadal za mną jechał.
-Mówiłem już, że lubię zadziorne dziewczyny.
-Odczep się, dobra?!- Wręcz krzyknęłam, a już po chwili rzuciłam się w bieg. Mulat nadal nie odpuszczał. Miałam już go po dziurki w nosie. ,,Czego on ode mnie chce?"- Sama sobie zadałam pytanie. Nieco zmęczona zwolniłam. Chłopak nie odpuszczał. Zatrzymał się po raz kolejny.
-Wsiadaj. Podwiozę Cię.- Na jego słowa głośno się zaśmiałam.
-Nie dziękuję. Dam sobie radę.
-Ja nie pytałem.- Powiedział tylko, na co ja wywróciłam oczami i poszłam w swoją stronę. Nie słysząc silnika samochodu stwierdziłam, że pojechał w swoją stronę dlatego też z powrotem zwolniłam. Czułam jakąś małą ulgę. Jednak ona nie trwała długo, ponieważ na swojej talii poczułam czyjeś dłonie, a po chwili ciepły oddech na szyi. Wiedziałam, że to Mulat. Kopnęłam go w kolano, jednak on nawet nie zareagował. Mocniej objął moją talię, po czym przerzucił sobie mnie przez ramię. Oczywiście kopałam go i biłam po plecach. To jednak nic nie dało. Otworzył samochód i po prostu mnie do niego wrzucił. Bałam się, że to będzie mój cholerny koniec.
~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~''~
Hej :) Taka jak mówiłam wczoraj dziś wyskakuję z nowym rozdziałem ;) 
MIŁEGO CZYTANIA! <33

Na Dobranoc ;)

-Zouis <3

sobota, 22 marca 2014

;)

Hej :) 

Tak więc na ask'u odpowiedziałam na pytanie: "Kiedy będzie next?"- Odpowiedziałam, że będzie: "Piątek, sobota". Zawiodłam ;(
Miał być już dzisiaj, ale jadę do swojej kuzynki ;( 
W każdym bądźże razie rozdział będzie już jutro! NIE MARTWIĆ SIĘ, PROSZĘ ;P
Już w sumie mam połowę, a drugą będę pisała w czasie podróży :) 
Kocham <33

~Zouis <33